-

3 marca 2016

Tyle przegrać //25

Codziennie kładąc się spać i wstając rano, wyciągałem z pępka kulkę bawełny. Noce stały się zupełnie ciemne, dzień polarny dawno już ustąpił i wszystko na krótko wracało do równowagi. Wciąż byłem w punkcie wyjścia. Dnie mijały, a kulka materiału z baboli pępkowych stawała się coraz większa. Z niepokojem czasem spoglądałem jak rosła w oczach. Lubiłem po przebudzeniu leżeć na plecach w śpiworze i podrzucać ją sobie.

Pewnego dnia Paulina powiedziała mi, że wywalili ją z roboty, ale od razu znalazła sobie coś innego. Miała pomagać przy psich zaprzęgach jako przewodnik, większość jesiennych i zimowych dni spędzając w małej chatce w dziczy, ze stadem słodkich jak diabli psiaków liżących ją po twarzy. Byłem zdewastowany. Lubiłem myśleć o sobie jako o zaradnym człowieku, ale wtedy zaczynałem w siebie wątpić. Szukałem pracy tygodniami, a dla innych znalezienie jej było kwestią godzin. Leżąc później wieczorem w rozpiętym jeszcze namiocie, w dramatycznym akcie złości rzuciłem kulą paprochów z pępka w krzaki. Rano szukałem jej na boso w gaciach, bo nie miałem się czym bawić.

Od jakiegoś czasu nie słyszałem też już szelestu monet w swojej kieszeni i byłem już znowu praktycznie spłukany. Poszedłem na deptak i tym razem to ja szukałem Radu. Nie mogłem go nigdzie znaleźć. Dopiero potem spotkałem go, jak wychodził z supermarketu z siatą jedzenia. Podskoczyłem do niego entuzjastycznie i spytałem się czy ma ochotę pograć wieczorem. Coś było jednak nie tak. Nie było już biedy w spojrzeniu Rumuna. Radu nie potrafił ukryć zmieszania, zaczął się wykręcać, mamrotać, i na koniec przyznał się, że znalazł pracę na czarno przy układaniu kostki brukowej i zarabiał 60 koron na godzinę. Chciałem go przez chwilę uderzyć. Radu ze spuszczonym wzrokiem powiedział 'Sorry mister' i poszedł sobie. Stałem tak zszokowany z otwartą mordą w wejściu do supermarketu. Drzwi automatyczne zamykały się i otwierały na zmianę. Rozpiąłem pośpiesznie kurtkę, uniosłem sweter, koszulkę i spojrzałem w pępek. Nowy paproch już się formował.

2 komentarze:

  1. Niesamowity blog , podziwiam Cię , jak tak można żyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i czytam. Blog wciaga. Szczegolnie jak sie przyjechalo na 2 miesiace do Tromso. Ja nie polubilam sie z tym miastem. Prace znalazlam, niby ok, ale mam wrazenie, ze miasto trawi jakas wewnetrzna zaraza. To nie dla mnie :) szukam szczescia gdzie indziej. Wylatuje we wtorek ;)

    OdpowiedzUsuń