-

2 marca 2016

Nerd //24

                                                                                                                                                  Aurelia




Coraz częściej odwiedzałem dziewczyny w ich żółtym domku. Miałem już swoją preferowaną pozycję na kanapie w salonie, ulubiony szampon pod prysznicem, a w ich garażu zrobiłem sobie skrytkę na jedzenie. Całe miasto było gęste od moich skrytek. W krzakach obok biblioteki miejskiej miałem ukryte trzydzieści paczek czipsów, a w garażu dziewczyn schowałem w pewnym momencie tyle żarcia, że mogłem otworzyć mały sklep spożywczy. Gdy tylko robiłem się łakomy i byłem blisko, podjeżdżałem rowerem i odkrajałem sobie kawał brązowego sera z kilogramowego bloku, który znalazłem gdzieś w śmieciach.

Paulina chodziła na nieregularne zmiany, więc jeżeli nie zastawałem jej, szedłem do pokoju jej współlokatorki, Aurelii. Rozwalałem się zazwyczaj na jej łóżku, ona siadała na krześle, a ja mówiłem o sobie. Aurelia rumieniła się i uśmiechała.

Na swoim macu miała zainstalowanego linuxa i często nazywała siebie nerdem, także z tego tytułu. Paliła prawie tak dużo papierosów, jak ja. Urodziła się we Francji, ale można też było dostrzec w niej japońskie i marokańskie korzenie. W Tromso była na wymianie studenckiej i nie miała chyba żadnych znajomych. Odnosiłem wrażenie, że celowo stroniła od ludzi. Zdawały jej się za to podobać nasze wspólne wieczory z Pauliną, przy kartach i petach, chociaż zawsze była cicha, nieśmiała i zazwyczaj tylko się uśmiechała. Nie robiło to większej różnicy. Jak wychodziła z pokoju, parę minut czasami upływało, zanim z Pauliną w zapomnieniu przestawialiśmy się na język polski.

Aurelia lubiła przesiadywać w kawiarniach i często spotykałem ją, gdy spacerowałem z Magnusem. Jako czołowy bezdomny wyspy nie byłem zresztą kolesiem, którego trudno było spotkać. Regularnie zwykliśmy z Norwegiem rozmawiać o grach komputerowych, chodząc po małych sklepach z komiksami. Przysiadaliśmy się wtedy do niej i po prostu kontynuowaliśmy rozmowę, a Aurelia czasami wtrącała coś sensownego. Żadne z nich nie miało nic przeciwko, gdy zdarzało mi się ich obojgu na chwilę przeprosić, podejść do stolika obok i dojeść po kimś kawałek ciasta.

Wraz z powrotem studentów do miasta, także i nasze wieczory stały się bardziej urozmaicone. Zaczęliśmy we trójkę chodzić razem na imprezy do klubu studenckiego i na bilard z Danielem do Rogersa. Lubiłem studentów, a zwłaszcza ich nawyk zapominania o dopiero co kupionym piwie. Daniel zdawał się lubić Aurelie.

Pewnego dnia Francuzka odwiedziła mnie późną porą w parku. Była smutna i nie chciała rozmawiać. Marnie wyglądała. Posiedzieliśmy chwilę nad brzegiem stawu, potem chciała być sama, więc posiedziała jeszcze trochę sama i poszła. Gdy odchodziła nie sądziłem, bym kiedykolwiek miał dowiedzieć się, co tak naprawdę nie dawało jej spać po nocach. Miała jakieś swoje demony i nigdy o nich nie rozmawiała. Wzruszyłem wtedy ramionami. Być może w głębi duszy rozpaczała nad kondycją człowieczeństwa, być może chodziło o coś innego.

Nie podejrzewałbym wtedy nawet, że parę miesięcy później, gdy miałem już być daleko, jedno z nas naśle na drugie interpol.


*

                                                                                                                                                                          Paulina


                                                                                                                                                                                Aga


                                                                                                                                                             studenci

                                                                                                                                                                          klub studencki


Paulina i Aurelia

1 komentarz:

  1. kiedy byłam mała, myślałam, że interpol to organizacja, która łapie polaków zagranicą. je suis organicznie przepełniona pogardą wobec W.Ł.A.S.N.E.G.O. narodu ;(

    OdpowiedzUsuń