-

19 kwietnia 2015

Kolorowe domki w Norwegii // 8



Stałem na poboczu drogi. Rzadko kiedy przejeżdżały samochody, ale w końcu zatrzymał się młody Norweg i powiedział, że mogę się zabrać, jednak chcąc być zupełnie szczerym zaznaczył, że godzinę wcześniej wziął sporo valium i świat był cudownym miejscem. Pokiwałem głową, zapakowałem się do środka, połknęliśmy po garści piguł i ruszyliśmy. Nawet gdyby stwierdził, że w wolnych chwilach lubi się kochać z wilgotną rolką papieru toaletowego, pokiwałbym tylko głową ze zrozumieniem.

Dobry był z niego chłopak. Jeździł po okolicznych wioskach i sprzedawał adderall, xanax, i valium znudzonym, przekwitającym matronom klasy średniej, wypatrujących go z okien już od paru dni wstecz. 'Mają tyle pieniędzy, że odbija im'- powiedział, po czym zdrapał strupek z łydki i potajemnie go zjadł. 'Dzięki mnie przestają marzyć o samobójstwie i po prostu fazują całe dnie przed telewizorem, czekając, aż mężunio wróci'. Przyznał, że porozrzucane gdzieniegdzie po fjordach kolorowe domki z pewnością wyglądają pociesznie, ale twierdził, że gdyby nie antydepresanty ze Stanów, nikt by w nich nie wytrzymał.

Jeszcze gorsze według niego były renifery. Wiele razy, mógłby przysiąść, że niemal rozjechał renifera chcącego popełnić samobójstwo. 'Czasami myślę, że renifery i łosie są w samobójczych nastrojach, bo często wręcz specjalnie rzucają się pod samochód, który chce je wyminąć. Nie mogą być przecież aż tak głupie, prawda...? Głupie, albo pijane. Większość z nich i tak chodzi nawalona sfermentowanymi jabłkami'- powiedział.  

Podwiózł mnie 50 kilometrów w stronę Trondheim i musieliśmy się rozdzielić. Podziękowałem za darmowe narkotyki, a on puścił mi oczko i odjechał. Zaraz po nim zatrzymała się starsza pani. Mówiła bardzo źle po angielsku. Chciała zadać mi jakieś pytanie i nie mogąc zaleźć słów powtarzała tylko "are you... are you...", mamrocząc jakieś zwroty po norwesku, których nie umiała przetłumaczyć. W pewnym momencie chciałem ją spryskać walającym się na tylnym siedzeniu WD40.

Myślałem o umierających z nudów i smutku Norweżkach w odizolowanych kolorowych domkach na brzegach fjordów, spędzających życie przed telewizorem. Nigdy nie chciałem umrzeć, tak jak nigdy nie czułem się samotny. Nie wyobrażam sobie bym mógł mieć coś przeciwko tym momentom, gdy ludzie dają mi święty spokój. Nie boję się też skończoności życia, ale nie jestem jakimś wielkim fanem tej idei. Ma ona gdzieś sens i czasami wybudza mnie, przekonując bym nie marnował więcej czasu, ale jednocześnie pogrąża mnie w zakłopotaniu, co dokładnie mogłoby to znaczyć. Końcem końców często mam tę wizję siebie gdy już leżę w piachu, wizję robaków, dużej larwy biorącej pierwszy gryz z główki mojego fiuta, widzę je przegryzające się przez powieki, te same, które tak bardzo lubiłem otwierać, zamykać, i zanurzające paszcze w moje gałki oczne. Myślenie o tym mnie uspokaja, sprawia, że chcę żyć lepiej i wcale nie chodzi o to, by nie masturbować się pięć razy dziennie, spędzając całe dnie przy komputerze, nie chodzi o to by podróżować, skakać na bungee, kochać i być kochanym, zwiedzić Japonię, zasadzić drzewo i zbudować dom. To pewnie tylko złudzenia, którymi ludzie chcą oszukać siebie na łożu śmierci. Sam nie jestem zresztą pewien o co w tym wszystkim chodzi.

Prawdopodobnie chodzi o to, by po pijaku nie skasować całego swojego folderu z pornografią myśląc, że „stać cię na więcej”. 

8 komentarzy:

  1. nieźle. mam mnóstwo znajomych, którzy są przekonani, że chcieliby żyć w Skandynawii. ja nie mam nic przeciwko zwiedzeniu, wręcz przeciwnie, z chęcią skoczę pozwiedzać norweskie fiordy, ale nie zamierzam się tam zagnieżdżać. życie na zadupiu brzmi jak depresja, a mi depresja nie jest potrzebna. potrzebuję życia w środku wielkiego młyna, a na zadupiach mogę spędzać wakacje, oczywiście pod warunkiem, że będę się dużo przemieszczać. smutno mi z powodu tych starszych Norweżek. i reniferów.
    sałatka mi stanęła w gardle od tego zjadania strupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej hej, a moje plany się skonkretyzowały, na koniec lipca lecę do Kutaisi, stamtąd jadę do Iranu, zwiedzam zwiedzam i wracam przez Turcję, Rumunię i Ukrainę. z kumplem. stopem.
      pozdrawiam :>

      Usuń
  2. Bartku, czy ty zamierzasz wrócić do pisania?

    OdpowiedzUsuń
  3. Norwegia to makieta, trochę jak Truman Show.

    Nie na temat: znasz Bartku jakieś tanie rozwiązania na nocleg w Krakowie? Wiem, że jest internet, ale uznałam, że może znasz jakieś ciekawe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak przekoczuję w jakimś lokalu, przedwcześnie wyrosłam z namiotów.
      Dziękuję ci jednak za chęci.

      Usuń
  4. napiszże coś, do chuja.

    OdpowiedzUsuń
  5. a ten znów jak kamień w wodę... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. stary, wszyscy czekamy na cos wykurwistego co spowoduje mindfucka w naszych umyslach jak zawsze po przeczytaniu twoich postow

    OdpowiedzUsuń