-

14 maja 2013

FAQ




Spytacie mnie teraz pewnie- czemu czujesz potrzebę założenia sekcji "Najczęściej zadawanych pytań" na tym blogu, skoro nikt nie zadaje praktycznie żadnych pytań...?

Cóż, to prawda. Zazwyczaj tak jest. Dzisiaj jednak ktoś zadał mi jakieś tam pytania, będąc jednocześnie na tyle naiwnym by myśleć, że odpowiem na nie bez uczucia zażenowania, i zignoruję ten dziwny posmak jaki pozostawiają po sobie podobne inicjatywy. Posmak łańcuszków szczęścia.

Nie umiem i normalnie nie chce mi się grać w te internetowo- blogowo gierki i quizy, ale ogólnie lubię odpowiadać na pytania, bo czuję się wtedy ważny i potrzebny. 

Uwielbiam życie.



1. Jakie jest Twoje ulubione słowo.

Onomombom

Stworzony przeze mnie neologizm będący substytutem dla polskiego słowa "przepraszam", słowa zbyt długiego, zbyt trudnego, zbyt szurającego. Spalić ze wstydu można zdążyć się ze trzy razy wymawiając to słowo. Jak głos może nie załamać się na nim, jak tu pięści mają się ze złości nie zaciskać, że to my przepraszać musimy. Jak mamy wyewoluować jako społeczeństwo, jeśli słowo „przepraszam” nie może nam się przecisnąć przez gardło...?

Omonombom jest substytutem idealnym. Geometria litery O jest psychologicznie pasywna, napawa spokojem, regularnością, przewidywalnością.

Gołe, dziurawe "O" jest nowoczesną mandalą współczesnego człowieka, który nie umie powiedzieć o sobie zbyt dużo i tak naprawdę w ogóle go to nie interesuje i nie przejmuje.

O w Onomombom ma uspokajać.
Tak jak O w sOrry.

a nie jak prżpszprz w przepraszam

"Sorry" jest dobre, ale za krótkie, zbyt łatwo rzucić nim mimowolnie, zbyt łatwo wpaść w błędne koło nieustających przeprosin, rzucania sorry na prawo i lewo, aż w końcu straci ono swoją moc, tak jak nadmiernie używane wulgaryzmy. Sori nawet Polacy mówić zaczęli, bo i tak wciąż łatwiej jakoś niż prżpszprz.

Onomombom jest idealne w swojej długości, uległe i szczere w swoich intencjach.

Tak więc Onomombom, ludzie dobrej woli.
Złóżmy życzenia spokoju osobie znajdującej się po naszej lewej..
... prawej, stojącej z przodu, i za nami.

2. Jakie wyrazy najmniej lubisz?

Croissant. Nie jestem wielkim fanem tego słowa. Potrafię też wpaść w czarną dziurę powtarzając sobie w kółko „mandat”, „albo „niespłacone długi”.

3. Co cię inspiruje? Szczerze.

Inspirują mnie osoby mówiące szczerze o swoich inspiracjach.

4. Co cię wkurza?

Jestem oazą spokoju.

5. Jaki dźwięk kochasz?

Jakikolwiek dźwięk, który wydobywa z siebie osoba przyznająca się do błędu.

6. Jakiego dźwięku nienawidzisz?

Płacz czegoś bezbronnego. Zwłaszcza dorosłego mężczyzny.

7. Ulubione przekleństwo.

Kurrrrr... czepieczone

Uwielbiam ten moment w środku, ten potulny moment, w którym osoba zdaje sobie sprawę, że jest niegrzeczna, i że przeklinać mamusia zabraniała; ten skąpany w poczuciu winy moment, w którym wychodzi to jak sztywni jesteśmy, jak bardzo, przesadnie siebie kontrolujemy i skrupulatnie przycinamy jak drzewka banzai,

...ten moment, kiedy już sobie normalnie „kurrwa mać!” powiedzieć odmawiamy.

8.Jak zawód chciałbyś wykonywać?

Jakikolwiek, który wiąże się z chodzeniem w garniturze po czerwonym dywanie w Cannes i pozowaniem do zdjęć ze statuetkami.

9. Jakiego zawodu nie chciałbyś wykonywać.

Pisarz.

10. Opisz jakąś obciachową sytuację, z której dziś się śmiejesz.

Moje aktualne życie seksualne. Możemy je potraktować jako jedną obciachową sytuację? Albo raczej zbiór sytuacji pod jednym wspólnym hasłem kluczowym „Mam nadzieję, że kiedyś razem będziemy potrafili się z tego śmiać”?

11. Jeśli niebo istnieje- co chciałbyś usłyszeć od Boga, gdy przybędziesz do bram raju?

Onomombom.


***



Na koniec muszę dodać, że odpowiedziałem na te pytania  w zabawny i mądry sposób, tylko dlatego bo miałem czas na udzielenie odpowiedzi. Gdybyście zadali mi podobne pytania twarzą w twarz, sprawiłbym pewnie wrażenie mniej bystrego.