-

7 lipca 2012

Rada dla podróżników





TS Eliot powiedział kiedyś: „Tylko ten kto pójdzie za daleko dowie się, jak daleko może dojść”, i najwyraźniej sentencją tą postulował przeciwstawianie się przedwczesnemu myśleniu o konsekwencjach „pójścia za daleko”, sugerując, że taki akt nieodpowiedzialności zostanie w pewien, jak domyślam się, mentalny sposób wynagrodzony. W skrócie mówiąc namawiał do bezmyślności i miał rację.

Moja jedyna rada dla przyszłych, początkujących podróżników jest taka, byście nie słuchali rad od doświadczonych podróżników. Niech wasze podróże od początku do końca będą wasze, autorskie. Nie czytajcie poradników, nie czytajcie przewodników, cieszcie się z błędów, które popełnicie, nie traktujcie poważnie gadki o malowaniu nazw miejscowości na kawałku kartonu, sami sprawdźcie czy naprawdę wam to jest potrzebne czy nie. Być może podobnie jak ja odkryjecie że jest to totalna bzdura. Spakujcie się, wyruszcie, tańczcie na ulicy za jedzenie, malujcie bardzo złe portrety za dwadzieścia centów każdy. Nie utożsamiajcie się z nikim i niczym, nie dążcie do bycia częścią czegokolwiek.

Mam przeczucie, że ta podróż będzie świetna i prawdopodobnie jest w tym trochę zasługi tego, że przez te rok odciążyłem swoją główkę, spisując tutaj te parę historii i ratując je tym samym od wiecznego zapomnienia. Jak pisałem na samym początku, nie są to heroiczne opowieści o tym jak walczyłem gdzieś na dzidy z kanibalami, a raczej opisy tych małych chwil radości, w których po paru dniach głodówki ktoś dał mi banana na ulicy. Niestety nie jestem Jackiem Londonem i nigdy też nie byłem na Borneo. Tym bardziej też cieszę się, że było tu parę osób, które historie te uznały za atrakcyjne.

Jutro z rana jadę do Iranu.

Do zobaczenia na jesień!